Wakacje

Pojechały na wakacje dzieci. Bilet w  jedną stronę dostały, a że urwały się trochę wcześniej, zanim wakacje się właściwie zaczęły, teoretycznie mogą na wakacjach być ponad 2 miesiące. Jeszcze wczoraj tak mnie to cieszyło, a teraz  jest okropnie smutno. W tej chwili siedzą w samolocie, za 10 minut lecą. Sentymentalna jestem jeśli chodzi o moje dzieci, aż się tego wstydzę, jak bardzo sentymentalna. Kocham je tak, że bardziej nie można!MAJA1djpgDSC_8058-mairport

A Better Life, A Better World

Dziś mogę wyrzucić z siebie ten niepokój, który mam dopóki Lechu nie jest z powrotem. Chwilowo – do następnego razu. Przed wyjazdem, bardziej słyszę wiadomości z miejsc, do których leci i czasem tym bardziej mam dosyć. Dwa dni przed jego lotem do Oslo – szaleniec (umyślnie nie wymieniam nazwiska) najpierw zabijał w Oslo, później niedaleko Oslo na wyspie. Tydzień  przed wylotem do Japonii, trzęsienie ziemi, zapowiedź zagrożenia tsunami i takie rewelacje, że z nóg ścina. Teraz, znów tydzień przed wylotem do Malezji zaginął samolot malezyjskich linii. Nie wiadomo nawet, co gdzie i jak. Samolot widmo. I  jeszcze raz analizujemy cenę biletu z Kuala Lumpur do Singapur malezyjskich linii lotniczych. Wcześniej e20 za to połączenie  wydawało się takie fajne, teraz to już nie wiem. Na szczęście już po wszystkim. Nie powiem, że bez przygód, zgubionych bagaży przez Air France, dziury w nodze, ale jest. Bagaże też dotarły, karty pełne zdjęć, więc zaczynam wrzucać. DSC_0110-Edit-2DSC_0121-Edit-2DSC_0112DSC_0111-Edit DSC_0111-Edit-2DSC_0126-Edit-EditDSC_0124-EditBez-nazwy-1DSC_0147-EditDSC_0146-Edit